Rycerze z pasją
Rozmowa o rycerstwie i nie tylko z Tadeuszem Książkiem i Aleksandrem Kikcio ze stowarzyszenia Odtwórstwa Historycznego Bracia herbu Gryf.
Jak długo istnieje Wasze bractwo rycerskie i czym się zajmujecie?
Tadeusz Książk: Pod nazwą Bracia herbu Gryf funkcjonujemy od 5 lat, ale formalnie od niespełna roku jako Stowarzyszenie Odtwórstwa Historycznego. Jednak wielu z naszych członków znacznie dłużej działa w tzw. Ruchu Rycerskim. Jest nas z dziećmi, które czynnie wdrażają się w to, co robimy ponad 20 osób. Podstawowym celem naszego działania jest odtwarzanie kultury materialnej i duchowej czasów średniowiecza. Realizujemy to poprzez wykonywanie strojów, uzbrojenia i wyposażenia obozowego według średniowiecznej ikonografii, przy użyciu współczesnej techniki. Pokazujemy dawne zwyczaje, fechtunek na miecze długie,krótkie i topory, strzelanie z łuku, kuszy, a ostatnio tańce dawne.
Pochwalcie się sukcesami?
Aleksander Kikcio: W każdej trenowanej przez nas dziedzinie odnosimy sukcesy na turniejach organizowanych w całej Polsce, gdyż w naszych szeregach jest wiele ambitnych osób, które doskonalą swoje umiejętności jak tylko mogą. Uporu i konsekwencji nami nie brakuje, jak do czegoś się zabieramy, to konkretnie. Po zdobyciu wielu zacnych miejsc w strzelaniu z łuku, kuszy walkach bojowych i pokazowych, postanowiliśmy nauczyć się tańców dawnych. I dokładnie rok temu zaczęliśmy naukę tańców z pomocą Drużyny Rycerskiej Bogusława V na Zamku Książąt Pomorskich w Słupsku, gdzie pilnie trenowaliśmy. Na początku sierpnia 2006 był organizowany turniej tańców dawnych podczas Międzynarodowego Turnieju na Zamku w Ogrodzieńcu, na który się sprężyliśmy i wystawiliśmy 5 par tanecznych, które miały wykonać 4 różne tańce. Jako debiutanci w tej dziedzinie wygraliśmy turniej, co było dla nas miłym zaskoczeniem, mobilizującym do dalszegodziałania.
Jak często odbywają się turnieje?
Tadeusz Książk: Bardzo często. Średnio mamy trzy zaproszenia na weekend, że czasami nie wiemy, co wybrać. Praktycznie, co tydzień jesteśmy w innym miejscu w Polsce, a czasami nawet w dwóch. Zapraszają nas chętnie, bo we wszystkim, co sobie organizator wymyśli bierzemy udział i podnosimy poziom każdego turnieju. Z naszym wyposażeniem obozowym dodatkowo wzbogacamy turniej i zmieniamy oblicze zamku czy pola turniejowego. Ostatnio w Golubiu Dobrzyniu, kolebce współczesnego rycerstwa, gdzie rok rocznie jesteśmy zapraszani na Międzynarodowy Turniej Rycerski, na przedzamczu wystawiliśmy nasze namioty, przez co ten sławny już zamek w Polsce i w świecie zmienił swoje oblicze. Od lat sprzedawane tam są widokówki z pokazów naszych walk i śp. Kasztelanem Z.Kwiatkowskim, który od 1977 roku organizował tam turnieje rycerskie, a który podawał nasze bractwo za wzór innym grupom rycerskim.
Co trzeba zrobić, aby stać się jednym z rycerzy herbu Gryf? Często odbywają się treningi?
Aleksander Kikcio: W ostatnich latach z treningami bywało różnie, parę lat temu był to Zajazd Ułan W, potem GOK w Tuchomiu, internat Szkoły Specjalnej w Bytowie, a obecnie dzięki uprzejmości dyrektor Mirosławy Dawidowskiej, rozpoczęliśmy treningi w Auli Gimnazjum nr 1 w Bytowie w każdy wtorek i czwartek od 17 do 19-tej. Jesteśmy otwarci nie tylko na młodzież gimnazjalną czy licealną, która jest najbardziej zainteresowana naszą działalnością i treningami, ale na osoby w każdym wieku, które pasjonuje historia, sztuki walki, taniec, zabytki i inne sprawy, które wiążą się z naszą działalnością i zainteresowaniami. To hobby jest bardzo czasochłonne i nie mamy problemu, co zrobić z tzw. czasem wolnym. My nigdy się nie nudzimy, bo zawsze jest coś do zrobienia, szczególnie przy strojach i orężu, które często wykonujemy samemu tak jak kolczugi, tarcze i inne drobne elementy stroju. Wiele rzeczy kupujemy, takie jak zbroje, łuki, miecze, czy namioty rycerskie. W naszych szeregach są też nasze dzieci, które od małego zarażamy bakcylem życia w dawnych czasach. Aby być w naszym bractwie trzeba chcieć i angażować się, a przede wszystkim rozwijać swoje talenty, o których posiadaniu, często się nie wie.
Skąd macie środki na swoją działalność?
Tadeusz Książk: Środki na naszą działalność wypracowujemy na pokazach w różnych miejscach i podczas różnych imprez. Za wypracowane pieniądze jeździmy po turniejach, kupujemy sprzęt rycerski i inne niezbędne dla nas rzeczy by jak najlepiej odtwarzać historię średniowiecza. Od lat doskonale układa nam się współpraca z bytowskim hotelem Zamek Państwa Gerbatowskich. Współpraca przynosi korzyści obu stronom i naszemu miastu. Gdyż my szlifujemy nasze umiejętności podczas pokazów dla hotelowych grup turystycznych. Nowicjusze zdobywają obycie z publicznością, która na turniejach potrafi różnie reagować i wpływać na emocje uczestników podczas turnieju. Natomiast zadowolone grupy hotelowe coraz częściej polecają usługi hotelowe naszego zamku innym grupom i biurom, że do Bytowa zaczyna przybywać więcej turystów.
Co ma każdy z was indywidualnie ze swojej rycerskiej pasji?
Tadeusz Książk: To jest pytanie, na które jest trudno udzielić jednoznacznej odpowiedzi, bo każdy realizuje się w naszym bractwie na swój sposób. Najlepiej jest przyjść zobaczyć jak działamy, potrenować z nami, być na kilku pokazach, pojechać na kilka turniejów i po roku, który w naszym bractwie bardzo szybko mija, stwierdzić, że się nie nudziliśmy, mamy wielu ciekawych znajomych na prawie wszystkich zamkach w Polsce. Przywozimy różne trofea z wielu turniejów, gdzie za dnia się ostro rywalizuje, a wieczorem zasiada z konkurentami do wspólnej biesiady w przyjaznej atmosferze. Niezwykłym przeżyciem jest być w odległych miejscach i zamkach, gdzie w dawnych wiekach tętniło życie. Tego nie sposób opisać, bo trzeba w tym być i to przeżyć.
Rycerz chce zostać politykiem. W wyborach samorządowych kandyduje Pan do Rady Powiatu. Co chciałby Pan zmienić
Tadeusz Książk: Jako radny powiatowy z Przymierza, oprócz głównego celu, jaki będziemy realizować, czyli obwodnicy Bytowa z całą infrastrukturą komunikacyjną, zajmowałbym się promocją całego regionu i powiatu na bazie zamku bytowskiego, który jest najlepszym obiektem do tego celu w całym powiecie. Aby turystyka mogła się u nas rozwijać, to muszą być drogi, trasy rowerowe i szlaki piesze. Jako Przymierze zmienilibyśmy oblicze naszego zamku i miasta, tak by każda organizacja działająca na rzecz kultury, turystyki, rekreacji miały swoje siedziby. Aby potencjał, który tkwi w ludziach był właściwie i pozytywnie wykorzystany. By wszystkie stowarzyszenia odtwarzające historię, a są takie trzy w Bytowie miały swoje siedziby na zamku i mogły bez żadnych przeszkód realizować swoje plany rozwoju. Obecnie tylko bractwo obsługujące parking przyzamkowy, ma tam swoją siedzibę. Drużyna Wojów Pomorskich Jastrząb, my takiej siedziby na zamku nie mamy. Wiem, co zrobić by Ziemia Bytowska i zamek był pozytywnie kojarzony i znany, może nie jak Wawel czy Malbork, ale co najmniej jak Golub Dobrzyń, czy Gniew.
Czy do tej pory były jakieś przeszkody na zamku?
Tadeusz Książk: Tak! Poprzedni Zarządca Zamku pan Ireneusz Gospodarek, dał nam wyraźnie do zrozumienia, że nie życzy sobie naszej obecności na zamku w jakikolwiek sposób, bo bractwo na zamku ma wyłączność. Obecny Zarządca pan Roman Szymański jest nam bardziej przychylny i nie stwarza takich barier, nie przeszkadza i od 2004 roku możemy korzystać z naszego zamku. Takie podejście od razu zaowocowało zdobyciem III miejsca na Mistrzostwach Polski w strzelaniu z kuszy historycznej, gdyż przed mistrzostwami mogliśmy przeprowadzić na dziedzińcu zamku trening w strzelaniu na 40 i 20 m.
Jakie macie plany na przyszłość?
Tadeusz Książk: Szukamy miejsca na stałą siedzibę dla bractwa. Planujemy zagraniczne wyjazdy na turnieje. Chcemy zdobyć Mistrzostwo w strzelaniu z kuszy historycznej. Wygrywać prestiżowe turnieje w Polsce. Mamy w planach organizację turnieju w Tuchomiu.
Czego życzyć rycerzom?
Tadeusz Książk: Jak to mówił śp. Kasztelan Z. Kwiatkowski "Udanych walk i wspaniałych zwycięstw!"
Z rycerzami rozmawiał Leszek Szymczak











